niedziela, 18 maja 2014

O Darcy słów kilka.

Cześć!
Dziś chciałam przybliżyć Wam postać Darcy, w tym celu zrobiłam parę zdjęć i napisałam krótką biografię, tak jak kiedyś zrobiłam to w przypadku Yomi, Elowen i Sailor :D. To chyba ten najfajniejszy element lalkowania - kiedy lalka przestaje być tylko lalką i dostaje coś na kształt osobowości.


Darcy Lucretia von Voyeur

ur. 31.10.1580 roku na Węgrzech, arystokratka-hrabianka, wieczna czternastolatka.
Udomowiony wampir przemieniony za sprawą ciotki - Elisabeth - w noc z trzydziestego pierwszego października na pierwszego listopada 1594 roku.


Aspołeczna; Trzyma się na uboczu.
Bywa kapryśna i zapatrzona w siebie.
Skłonna do kłótni.
Ciekawska.
Drama queen.
Niezależna.
Jej ulubionym zwierzęciem jest lis.
Boi się nieskończoności.
Czyta Lovecrafta.
Czuła.
Wyrozumiała.
Lojalna.
Uważana za dziwaka. Kumpluje się z drewnianym manekinem.


Mimo  pochodzenia i znajomości etykiety, Darcy piastuje swoje złe nawyki z prawdziwym namaszczeniem - obgryza paznokcie, wyciąga nitki z ubrań i kradnie cukierki w sklepie.

I ma na to całą wieczność.


Jej ukochanym pluszakiem jest widoczny powyżej Pies z Piekła Rodem.
Ponoć, wiedziona współczuciem dla pokrzywdzonej maskotki, wyciągnęła go z jakiegoś płonącego, wiktoriańskiego domu podczas wizyty w Anglii.


Darcy kocha The Sisters of Mercy.
Wiecie, że Eldritch napisał Lucretia, My Reflection specjalnie dla niej?
Dla niepoznaki w tekście zwraca się do niej drugim imieniem.

To, że kawałek powstał z myślą o Pat Morrison to oczywiście wierutna bzdura i manipulacja :P







Przy okazji trochę się ubawiłam, bo lubię pisać takie idiotyzmy. Tak na marginesie, dziękuję za 145 obserwatorów, to bardzo miłe :3.

poniedziałek, 5 maja 2014

Szajlo.

Cześć c:
W weekend wybrałam się z Shiloh na plener, zdjęcia są kiepskie i wszystkie wyglądają podobnie XD.
Czasem mam ochotę raz na zawsze skończyć z tym hobby XD.

W każdym razie, fotki kojarzą mi się z Rosenrot - moją ulubioną piosenką Rammsteina, a właściwie z główną bohaterką tekstu (jak i teledysku) - tą złośliwą, wykorzystującą ukochanego mendą. Shiloh jest do niej podobna. Tak na marginesie, zdjęcia robiłam przed burzą, stąd ten śliczny kolor nieba.

ten szok

 Obiecany bonus:




Do napisania :D.
PS. Pozmieniało się trochę w kartach "moje lalki", "w nowym domu" i "o mnie", chodzi głównie o kosmetyczne poprawki, ale będę wdzięczna za opinie.

poniedziałek, 14 kwietnia 2014

Granica. Post rocznicowy.

Hej!
Na początek pragnę się pochwalić, bo dzisiaj mija rok od założenia tego bloga i napisania pierwszego posta (tego posta). Ponoć im jesteśmy starsi, tym bardziej odczuwamy szybkość z jaką upływa czas. Doświadczyłam tego na własnej skórze (albo, żeby było ładniej: pojęłam to metodą empiryczną) i w sumie jestem zadowolona z takiego wyglądu sprawy.
Żeby nie przedłużać, podziękuję już na wstępie za to, że odwiedzacie tego bloga i go komentujecie. Sprawia mi to przyjemność (czyt. łechce próżność, cóż), kocham Was (zawsze pamiętajcie, że spontaniczne wyznania miłości są najlepsze, bo w każdej chwili można wszystko obrócić w żart i wybuchnąć groteskowym śmiechem przez łzy, obserwując spod półprzymkniętych powiek minę skołowanego obiektu westchnień, heh) i proszę Was, żebyście zostali na dłużej (aha, jeśli ktoś ma skłonności do bycia apodyktycznym despotą, proponuję nie zmuszać obiektu westchnień do rzeczy, których robić nie chce, chyba, że obiekt westchnień akurat tak lubi, no).

Mój Boże, ta notka naprawdę miała być krótka (czyt. treściwa, zwięzła i niezawierająca dziwacznych podtekstów). Szkic początkowy obejmował jedno zdanie + nawias, ale wiecie, nie wyszło (czyt. nie potrafię żyć bez rozpisywania się).

Ale mam zdjęcia! Mało zdjęć, bardzo mało zdjęć, ale są!

Za punkt oparcia wzięłam granicę między jawą a snem. Wiecie, ten moment, kiedy pod zamkniętymi powiekami zaczynają Wam skakać różnorakie kolorki i kształty, jakieś scenki, a Wy powoli tracicie świadomość.

To by było na tyle. Tak jak rok temu mamy rocznicę śmierci Petera Steele, wokalisty Type O Negative, więc ja idę dręczyć przycisk replay z "Bloody Kisses" - www.youtube.com/watch?v=TJK4i16tXck.

Do napisania :D

sobota, 29 marca 2014

Księżyc.

Cześć.
Wszędzie wokół wiosna; Wszyscy niespodziewanie odżyli i wyrwali się z objęć niebezpiecznej stagnacji, by z jako takim entuzjazmem rzucić się w wir tworzenia. Życie towarzyskie powstaje z martwych, ludzie łatwiej zawierają przyjaźnie i chętniej podejmują wyzwania.
Wszyscy za wyjątkiem mnie.
Zawsze byłam jakaś felerna i niskiej jakości, jakby urwana z nie tej linii produkcyjnej; To już nie jest nonkonformizm, ba, nigdy nie był, to po prostu swoista bublowatość.
Wczoraj znowu narobiłam sobie wstydu. Och, pardon, moja reputacja zrównała się z parszywym zerem. A może nawet spadła poniżej.
Tęsknię za jesienią. Za wrześniowym słońcem i październikową rdzą. Chciałabym przewinąć trochę tę taśmę mojego życia (o ile jest co przewijać, oczywiście), zatrzymać ją na ostatnim kwartale roku i zastopować odtwarzanie. U mnie i tak codziennie jest Halloween.


Ktoś powiedział Halloween?

 BEWARE THE WOODS AT NIGHT
BEWARE THE LUNAR LIGHT



stara fotka obrazująca główny kontrast w mojej kolekcji:



C-ya ^^

niedziela, 2 marca 2014

Jestem tylko człowiekiem...

.... do tego znanym ze swoich huśtawek nastrojów. Dzięki Bogu, odnoszę wrażenie, że największy kryzys minął. Nawet jeśli to tylko iluzja, a najgorsze jest jeszcze przede mną, nie chcę tracić wszystkiego, co do tej pory zdołałam osiągnąć. Szkoda mi tego. Zwłaszcza, że około miesiąc rocznica pierwszego posta. Nawet nie wiem, kiedy ten czas śmignął - pamiętam jeszcze dzień, w którym pisałam o sobie: "Wyglądem przypominam raczej sierotę wytarganą za kołnierz z rynsztoka" (klik), pamiętam pierwszy plener z Yomi i mój stres związany z wyciągnięciem jej z torby, pamiętam moment rozpakowywania pudła z Elowen, a teraz siedzę sobie w moim pokoju, patrzę w okno i zastanawiam się nad tym, jak mogłam w taki bezduszny sposób spisać to wszystko na straty.

No, ale dosyć roztrząsania wszystkich minionych spraw. Sentymenty na bok, robota czeka. Wracam, mam nadzieję, że na długo.
Jednak podjęłam się wprowadzenia pewnych zmian - po pierwsze, zmiana w lalkowym inwentarzu. O tym kiedy indziej. Po drugie - metamorfoza bloga. Po trzecie należałoby skorygować nastawienie do całego tego hobby. 
Owszem, odchodzi wiele świetnych blogerów. Dawny czar, który przywiódł nas wszystkich do tego miejsca zdążył już prysnąć i stanęliśmy oko w oko z raczej nieciekawą, niepociągającą rzeczywistością - nie zmienia to jednak faktu, że wśród młodzików i początkujących lalkowiczów zdarzają się świetni kolekcjonerzy. Często trudno jest wyłowić ich spośród szarej masy, ale nie jest to czynem niemożliwym, okrutne jest natomiast uogólnianie, że nasze hobby się stacza i nie ma żadnej sensownej przyszłości. Bo ma. Naprawdę ma.

Przejdźmy do zdjęć :D



Tak, wiem, zawrotna ilość XD